Kiedy ciągła praca lodówki jest normalna?
Zanim zaczniesz się martwić, przypomnij sobie ostatnie dwa dni.
Lodówka pracuje dłużej, gdy w kuchni jest gorąco, bo musi oddać do otoczenia więcej ciepła. Tak samo reaguje na świeże zakupy, szczególnie na ciepłe garnki i duże ilości produktów wstawionych naraz. Sprężarka włącza się wtedy na kilka godzin i dopiero potem wraca do zwykłego rytmu. Podobnie jest po rozmrożeniu, po dłuższym otwarciu drzwi i po przeprowadzce, kiedy sprzęt dopiero się stabilizuje. W upalne lato praca niemal bez przerw przez cały dzień nie musi niczego oznaczać. Jeśli jednak temperatura w środku jest w porządku, a po dwóch dniach rytm się nie poprawia, to już sygnał.
Sprawdź temperaturę termometrem. W chłodziarce powinno być około czterech stopni, w zamrażarce około minus osiemnastu. Jeśli wskazania są dobre, sprężarka po prostu ma dużo roboty.

Dlaczego lodówka nie robi przerw w pracy?
Najczęściej powód jest banalny. Drzwi nie domykają się do końca, uszczelka jest zużyta albo coś wystaje z półki i blokuje zamknięcie. Ciepłe powietrze wpada do środka, a sprężarka nie nadąża z jego chłodzeniem.
Drugi częsty winowajca to zakurzony skraplacz. Znajduje się z tyłu albo pod spodem i oddaje ciepło z układu. Kiedy pokrywa go warstwa kurzu i kłaczków, oddawanie ciepła idzie wolno, a lodówka pracuje dłużej, żeby osiągnąć tę samą temperaturę. Po kilku latach bez czyszczenia różnica potrafi być spora. Wystarczy odsunąć lodówkę od ściany i przejechać szczotką albo odkurzaczem z miękką końcówką. Robi się to przy wyciągniętej wtyczce. Poprawa jest zwykle widoczna po kilku godzinach. Warto powtarzać tę czynność raz czy dwa razy w roku.
Do tego dochodzi zbyt niskie ustawienie termostatu, które każe lodówce schładzać się bez końca.
Zimą liczy się jeszcze miejsce. O tym, jak lodówka w garażu albo na balkonie znosi mróz, piszemy osobno.
Kiedy to już awaria?
Poważniej robi się wtedy, gdy lodówka pracuje bez przerwy, a w środku wcale nie jest zimniej. Przyczyną może być uszkodzony termostat albo czujnik, który odczytuje za wysoką temperaturę i nie pozwala sprężarce odpocząć. Bywa też, że na parowniku narósł lód i izoluje go od powietrza. Wtedy chłód nie dociera do komory, a sprężarka przegrzewa się od ciągłej pracy. Najgorszy scenariusz to ubytek czynnika chłodniczego, po którym układ nie ma czym chłodzić. Objawem jest praca bez końca i bardzo słaby efekt chłodzenia.
Takiej usterki nie rozpoznasz na oko. Dlatego warto zamówić diagnozę, zanim sprężarka się spali.
Czy ciepły bok lodówki to zła wiadomość?
Niekoniecznie. W wielu lodówkach boczne ścianki są ogrzewane, żeby nie skraplała się na nich para wodna, więc ciepły bok bywa zamierzony. Niepokojące jest dopiero to, gdy ciepło wyraźnie narasta, a lodówka nie chłodzi.
Jeśli przy tym słychać cykanie albo brzęczenie, zajrzyj do tekstu o tym, co robi przekaźnik w lodówce.
Co zrobić, zanim zadzwonisz?
Odsuń lodówkę od ściany, wyciągnij wtyczkę i obejrzyj skraplacz.
Odkurz go, sprawdź, czy drzwi domykają się równo, i wstaw termometr na półkę na dobę. Zapisz wskazania rano i wieczorem. Takie dane bardzo pomagają, bo serwisant od razu widzi, czy problem jest stały, czy wraca w określonych porach.
Jeśli lodówka dalej pracuje bez przerwy i nie schładza, nie zwlekaj. Całkowity brak chłodzenia przy pełnej zamrażarce oznacza realne straty w ciągu kilkunastu godzin. W takich zgłoszeniach staramy się dotrzeć jeszcze tego samego dnia, a naprawa lodówek w Białymstoku zaczyna się u nas od pomiarów na miejscu.
Całą wizytę opisujemy w tekście o tym, jak wygląda diagnoza lodówki.